Skontaktuj się z nami

     Auto w leasingu Czechy tablice – ten temat stał się głośny po historii pana Tomasza, która pokazała, jak poważne konsekwencje może mieć zagraniczny mandat dla kierowcy leasingowanego auta.

    Pan Tomasz wracał z nart w Czechach. Podczas kontroli drogowej czeska policja wskazała na zaległe mandaty przypisane do właściciela pojazdu w tym przypadku firmy leasingowej. Scenariusz był zero-jedynkowy: albo zapłata na miejscu, albo demontaż tablic. Kwota była wysoka (ponad 20 tys. zł), a dzień… świąteczny, więc pan Tomasz nie zdecydował się na płatność. Tablice zostały zdjęte, a on musiał wezwać lawetę.

    Dlatego ta historia wywołała emocje – i słusznie. Warto zrozumieć, jak działają mandaty zagraniczne przy autach w leasingu i co realnie można zrobić, żeby zminimalizować ryzyko podobnej sytuacji.

    Co więcej, w tym samym czasie ja byłam akurat na wypadzie w górach. I to moi obserwujący wysłali mi film Pana Tomasza. Mam auto w leasingu, więc moja pierwsza myśl była bardzo prosta : „okej, to ja w ten weekend nie jadę na narty do Czech”.

    Nie dlatego, że panikuję. Tylko dlatego, że to był weekend/święta, a ja nie miałam jak od ręki zweryfikować, czy chodzi o konkretną firmę leasingową, czy o jakiś inny podmiot i czy przypadkiem mój leasingodawca nie ma podobnej „zaległości” w tle. A na poboczu, w obcym kraju, spór o to „kto powinien zapłacić” nie pomaga.

    Mandat w Czechach a leasing

    W leasingu formalnym właścicielem pojazdu jest leasingodawca. I to jest detal, który w Polsce na co dzień nie przeszkadza… dopóki nie wjeżdżasz w temat mandatów.

    W Polsce najczęściej wygląda to tak, że organ (np. po zdjęciu z fotoradaru) wysyła do właściciela/posiadacza pojazdu wezwanie o wskazanie użytkownika/kierującego. Czyli: kto prowadził?, a dopiero potem temat przechodzi na konkretną osobę.

    Natomiast przy mandatach zagranicznych (w tym czeskich) bywa inaczej w praktyce: korespondencja potrafi trafić bezpośrednio do właściciela pojazdu, czyli do firmy leasingowej. I dopiero na etapie obsługi sprawy leasingodawca identyfikuje użytkownika auta i rozlicza to zgodnie z umową.To jest normalna ścieżka administracyjna wynikająca z tego, że w papierach i rejestrach właścicielem auta jest leasingodawca — a to do właściciela najłatwiej „przypiąć” sprawę na starcie.

    Z tego, co opisał pan Tomasz: problemem nie był „świeży mandat z wczoraj”, tylko stare zaległości, które w systemie czeskim nadal figurowały jako nieopłacone. Czeska policja potraktowała sprawę jak egzekwowalną „tu i teraz”.

    Efekt? Nawet jeśli „ktoś miał to ogarnąć w tle”, kierowca zostaje z problemem na miejscu.

    Gdy temat zrobił się głośny, na gov.pl https://www.gov.pl/web/czechy/informacje-dla-podrozujacych pojawiło się ostrzeżenie dotyczące kontroli drogowych w Czechach i konsekwencji nieopłaconych mandatów. Komunikat zwraca szczególną uwagę na kierowców podróżujących samochodem, który formalnie nie jest ich własnością — na przykład autem w leasingu, wynajmie długoterminowym lub z floty firmowej.

    Właśnie dlatego to ważny sygnał: niezależnie od emocji, przed wyjazdem warto sprawdzić temat mandatów i zaległości, bo konsekwencje na miejscu mogą być natychmiastowe.

    Jazda bez tablic i „patenty z internetu” – czego NIE robić

    Jednocześnie w komentarzach po tej historii pojawiły się też „porady”, które brzmią odważnie, ale w realnym świecie mogą Cię wpakować w dużo większy problem niż laweta.

    Hasło „ja bym pojechała bez tablic” jest typowo internetowe — fajnie wygląda w komentarzu, gorzej na drodze. W Czechach jazda bez tablic (albo z tablicami nieprzypisanymi do auta) nie jest traktowana jako drobnostka. To może skończyć się:

    • karą finansową,
    • zakazem dalszej jazdy,
    • a w skrajnym wariancie nawet zakazem prowadzenia.

    I wtedy sytuacja robi się absurdalna: zaczęło się od cudzych zaległości leasingodawcy, a kończy na tym, że Ty dostajesz konsekwencje za własne wykroczenie.

    To kupię tablice w internecie. To jest jeszcze gorszy pomysł. Tablice „z neta”, dorabiane albo z innego auta to już nie jest kombinowanie, tylko wejście na minę. Prędzej czy później wpadniesz na kontrolę — i wtedy temat nie będzie brzmiał: mam problem z leasingiem, tylko: dlaczego poruszasz się pojazdem z tablicami, które nie są do niego przypisane?.

    To potrafi skończyć się unieruchomieniem auta, dodatkowymi formalnościami, a nawet postępowaniem. Krótko: oszczędzisz godzinę, a ryzykujesz miesiące problemów.

    W takich sytuacjach ludzie często wpadają w tryb: „muszę wrócić, jakoś to obejdę”. Tylko że „jakoś” za granicą zazwyczaj oznacza: kosztownie i stresująco. Jeśli tablice zostały zdjęte, to naprawdę nie jest dobry moment na internetowe hacki.

    Nie słuchaj takich porad. Jeśli tablice zostały zdjęte – działaj formalnie i na chłodno: kontakt z leasingodawcą, dokumenty z kontroli, assistance/laweta. To mniej efektowne niż komentarz w sieci, ale dużo bezpieczniejsze w życiu.

    Czy to był odosobniony przypadek?

    Warto też doprecyzować jedną rzecz. To był najgłośniejszy przypadek, bo poszedł viralowo i został szeroko komentowany. Natomiast sam fakt, że Ministerstwo opublikowało ostrzeżenie, sugeruje, że temat nie dotyczy tylko jednego zdarzenia „z internetu”, tylko jest realnym ryzykiem, które co jakiś czas wraca przy kontrolach.

    Jednocześnie: nie ma wiarygodnych, publicznych danych, które pozwalałyby policzyć „ile dokładnie było takich zdjęć tablic”. Dlatego lepiej przyjąć podejście praktyczne: jeśli jedziesz leasingiem przez Czechy, zrób krótką weryfikację u leasingodawcy przed wyjazdem. To najprostsza rzecz, która minimalizuje ryzyko, nawet jeśli finalnie takie sytuacje zdarzają się rzadko.

    Rozumiem pana Tomasza, że nie chciał publicznie podawać firmy leasingowej. To jest wrażliwy temat, a internet bywa bezlitosny. Ale z drugiej strony — z punktu widzenia edukacji i bezpieczeństwa klientów — to jest bardzo ważna informacja. Bo kiedy idzie przekaz: „uważajcie, bo w leasingu w Czechach mogą wam zabrać tablice”, to wiele osób odebrało to tak, jakby to dotyczyło każdego leasingodawcy i jakby każdy leasing działał w ten sam sposób. W moim przypadku było inaczej. Firma, w której mam leasing płaci za mandaty z góry.

    Jak działają firmy leasingowe przy mandatach?

    Po tym, jak zobaczyłam temat, zaczęłam to sprawdzać w firmach leasingowych i z moich ustaleń wynika, że w wielu przypadkach działa to tak:

    • gdy leasingodawca dostaje informację o zagranicznym mandacie,
    • często płaci go od razu,
    • a następnie rozlicza koszt z klientem zgodnie z umową (np. refaktura/nota + opłata manipulacyjna).

    To jest logiczne procesowo: szybka płatność minimalizuje ryzyko, że przy kolejnej kontroli wyjdą zaległości, które uderzą w użytkownika auta. I właśnie dlatego nazwa leasingodawcy (albo chociaż jasna informacja: „to nie standard rynkowy”) miała znaczenie — żeby nie robić wrażenia, że w leasingu zawsze tak jest i że każdy, kto ma leasing, jest w takiej samej sytuacji.

    Mandat Czechy leasing – co jeśli się nie zgadzasz? 

    No właśnie. I tu dochodzimy do sedna, bo to jest częsty zgrzyt w relacji klient–leasing. Bywały sytuacje, że klienci byli źli na leasingodawcę, że zapłacił mandat zagraniczny, bo:

    • klient uważał, że mandat jest niesłuszny,
    • chciał się bronić,
    • a zapłata zamknęła temat szybciej, niż klient zdążył zareagować.

    I wtedy mamy klasyczne „i tak źle i tak niedobrze”:

    • Jeśli leasing zapłaci szybko – minimalizuje ryzyko zatrzymania tablic i problemów na drodze, ale klient może mieć poczucie, że stracił możliwość sporu albo przynajmniej kontrolę nad sprawą.
    • Jeśli leasing nie zapłaci – klient teoretycznie ma szansę walczyć, ale praktycznie może utknąć na miejscu.

    Dlatego najlepsze rozwiązanie to procedura i zasady z góry:

    • od jakiej kwoty leasing płaci automatem,
    • a od jakiej kwoty najpierw kontaktuje się z klientem,
    • i jaki jest kontakt awaryjny, gdy sytuacja dzieje się poza godzinami pracy.

    Co zrobić przed wyjazdem leasingowanym autem za granicę:

    1) Przed wyjazdem zagranicznym (lub przejazdem tranzytem)

    • poproś leasingodawcę / opiekuna umowy o informację, czy są jakiekolwiek nierozliczone mandaty zagraniczne powiązane z właścicielem auta, którego jesteś użytkownikiem.
    • jeśli firma ma portal klienta – sprawdź zakładki typu „opłaty/mandaty/wezwania”.
    • przed wyjazdem zerknij też na Informacje dla podróżujących (MSZ) .

    2) Ustal zasady obsługi mandatów w Twojej firmie leasingowej:

    • czy płacą „z automatu” i refakturują,
    • czy najpierw kontaktują się z klientem,
    • jakie mają terminy i co, jeśli korespondencja przyjdzie w okresie świątecznym.

    3) Miej awaryjny plan finansowy:

    Jeśli jedziesz w trasę w święta albo długi weekend, obsługa w firmach może działać wolniej. Warto założyć, że w razie kontroli decyzje mogą być natychmiastowe.

    4) Jeśli już jesteś na miejscu i słyszysz „albo płatność, albo tablice”:

    • skontaktuj się z leasingodawcą by ustalić, czy mogą wykonać natychmiastowy przelew/płatność,
    • zbieraj dokumenty, potwierdzenia i proś o protokół czynności,
    • jeśli odmawiasz płatności — licz się z konsekwencją logistyczną (laweta, postoje, koszty czasu).

    5) Dokumenty + assistance (to może uratować Ci wyjazd)

    • umowa leasingu (wydruk lub PDF offline),
    • upoważnienie do użytkowania pojazdu po angielsku (jeśli masz / jeśli leasing wydaje),
    • sprawdź assistance: czy masz wersję „Polska”, czy „Europa” i czy obejmuje kraj do którego się wybierasz.

    Co sprawdzić w assistance (przed wyjazdem):

    – czy obejmuje holowanie za granicą i jaki jest limit kilometrów/kwotowy
    – czy assistance pokrywa lawetę do Polski, czy tylko do najbliższego warsztatu w Czechach
    – czy obejmuje nocleg / auto zastępcze / transport kierowcy i pasażerów
    – czy działa 24/7, także w święta i weekendy
    – czy musisz dzwonić z miejsca zdarzenia (część polis nie zwraca kosztów, jeśli zamówisz lawetę samodzielnie).

    Wielu kierowców zakłada, że „assistance jest”, więc temat jest zamknięty. Problem w tym, że polisy różnią się : część działa tylko w Polsce, część w Europie, a limity holowania potrafią być symboliczne. Dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić, czy assistance realnie obejmuje Czechy, holowanie za granicą, lawetę oraz organizację transportu i noclegu. Dodatkowo zapisanie numeru infolinii i zasad zgłoszenia szkody może oszczędzić Ci godzin stresu — zwłaszcza w święta i długi weekend.

    Ta historia odbiła się echem, bo dotyka czegoś, co w leasingu jest często „niewidoczne”: klient jeździ autem, ale formalności i korespondencja idą do właściciela. I czasem wystarczy jedna zaległość sprzed miesięcy, żeby podczas kontroli zrobić Ci dzień (albo tydzień).

    Moja rekomendacja jest prosta: jeśli jedziesz leasingowanym autem za granicę – zwłaszcza do Czech – zrób krótkie sprawdzenie tematu mandatów przed wyjazdem. To kilka minut, które może oszczędzić lawetę, nerwy i realne pieniądze.

    Autor:

    Andżelika Minowska  – ekspert ds. leasingu, finansowania firm oraz ubezpieczeń GAP.


    Twórca projektu Leasingujtak.

    Zapisz się do newslettera by otrzymywać informacje o nowych artykułach na blogu.

    Potrzebujesz pomocy w leasingu?

    Kontakt
    “Wszystko zaczyna się od rozmowy”
    Skontaktuj się z nami
    Zostaw tylko imię i numer telefonu – oddzwonimy i wspólnie znajdziemy najlepsze rozwiązanie dla problemu